Ubezpieczenie należności – polisa nie tylko na trudne czasy

ubezpieczenie_MC_59_dif_21.jpg

„Czy kontrahent, z którym współpracuję od lat i który generuje znaczący przychód w mojej firmie, może przestać regulować swoje zobowiązania?”, „Co zrobić, gdy wielu kontrahentów nie ureguluje swoich zobowiązań?”, „Jak sprawdzić rzetelność finansową nowych kontrahentów?”, „Jak chronić się przed niewypłacalnością kontrahentów?”. To tylko kilka pytań, jakie niemalże każdego dnia zadaje sobie część menedżerów. Odpowiedź na wszystkie jest prosta i jedna – ubezpieczyć.

Polisa, której nie czuć – do czasu

Polisa ubezpieczenia należności jest jednym z tych ubezpieczeń, których realnej ochrony nie odczuwamy na co dzień. Większość zakresów ubezpieczenia, zwłaszcza ubezpieczenia majątku spółki czy komunikacyjne, w gruncie rzeczy są nieco bardziej „namacalne”. Znaczna liczba przedsiębiorców uważa, że zawierane przez nich ubezpieczenia powinny im się przede wszystkim „opłacać” albo chcieliby przynajmniej widzieć realne wyniki związane z ich zawarciem. W końcu ubezpieczenia komunikacyjne (OC posiadaczy pojazdów mechanicznych czy Autocasco) są ubezpieczeniami jak najbardziej namacalnymi, podobnie ubezpieczenia majątku spółki. W przeciwieństwie do nich ubezpieczenie należności jest polisą, która najczęściej leży w segregatorze, a w okresach dobrej koniunktury naszej, jak i naszych kontrahentów może w ogóle nie mieć zastosowania. Prawdopodobnie niektórym osobom już rodzi się w głowie pytanie, „co dokładnie chroni ubezpieczenie należności?” i „kiedy ma ono zastosowanie?”. Otóż polisa ta obejmuje ochroną zaległości finansowe, jakie mogą pojawić się w związku z brakiem płatności ze strony kontrahenta.

Jak już wspomniałem, w okresie dobrej koniunktury, z jaką niezaprzeczalnie mamy do czynienia w czasie ostatnich pięciu lat, ubezpieczenie takie może w znaczącej liczbie sytuacji być wyłącznie polisą „leżakującą” w naszych segregatorach. Należy jednak zaznaczyć, że pomimo ogólnoświatowego wzrostu gospodarczego oraz, jak wskazują dane, znacznej poprawy płynności finansowej przedsiębiorstw w okresie ostatnich 10 lat, wciąż w obrocie krajowym pojawiają się zatory płatnicze (tabela).

Podmiotami, które najbardziej odczuwają braki w terminowych płatnościach, są zwłaszcza firmy małe i średnie, niejednokrotnie zależne od jednego lub kilku dużych kontrahentów. W ich sytuacji nieterminowe płatności lub, co gorsza, ich brak mogą prowadzić do problemów z rozliczeniem dostawców czy podwykonawców. Myślę, że nie ma sensu tu mnożyć czarnych scenariuszy. Zapewne niejeden menedżer spotkał się już z tym problemem.

Należy jeszcze powiedzieć, dlaczego przez wielu tak istotne ubezpieczenie jest tak lekceważone. Jak już wskazałem powyżej, w przeciwieństwie do ubezpieczeń majątkowych czy komunikacyjnych ubezpieczenie należności jest polisą raczej nieużywaną. Będzie miało zastosowanie bardzo rzadko, a mówiąc szczerze, najlepiej, aby było po prostu kosztem w naszej spółce. Jednak podobnie jak w przypadku ubezpieczenia D&O, w momencie gdy pojawią się szkody w postaci zaległości ze strony kontrahentów, możemy liczyć na uregulowanie tych zobowiązań przez ubezpieczyciela, co w dłuższej perspektywie pozwala na zachowanie płynności finansowej naszej spółki. Trzeba także wskazać, zwłaszcza w przypadku poszukiwania nowych kontrahentów czy dostawców poza granicami Polski, że ubezpieczenia takie, pomimo rzeczywistej ochrony naszych należności, pozwalają podmiotom, które decydują się na współpracę z naszą spółką, na spokojny sen. Wiedzą bowiem, że z uwagi na zaległości powstałe u innych kontrahentów nie zmienimy nagle polityki finansowej (wymagając krótszych terminów zapłaty) czy nie będziemy w stanie regulować naszych zobowiązań.

Kiedy zawrzeć ubezpieczenie

Jak można zauważyć na wykresie, pomimo korzystnej koniunktury w przeważającej liczbie sektorów gospodarki można zaobserwować wzrost liczby niewypłacalnych firm. Jak podaje Euler Hermes, w I kwartale 2018 r. niewypłacalność ogłosiło w sumie 260 firm, to jest o 16% więcej niż w tym samym okresie poprzedniego roku1. Ogólny wzrost niewypłacalności podmiotów na rynku powinien być w gruncie rzeczy ostatnim sygnałem sugerującym rozpatrzenie zawarcia ubezpieczenia należności.

Z podobną sytuacją mieliśmy okazję się spotkać w latach 2008–2009, gdzie w związku z nagłym kryzysem gospodarczym spora liczba firm nie miała możliwości regulowania swoich zobowiązań, a zainteresowanie ubezpieczeniem należności gwałtownie wzrosło. Po zakończonym kryzysie wiele tych firm, na szczęście, pozostało przy ubezpieczeniach należności, jednak zanotowano także zauważalny regres w liczbie zawieranych polis. Przedsiębiorcy, widząc poprawę na rynku, czasami nie dostrzegali potrzeby utrzymywania kosztu związanego z ubezpieczeniem należności. Trzeba jednak pamiętać, że ubezpieczenie to nie jest rozwiązaniem doraźnym. W przypadku gdy wiemy lub widzimy, że jeden z naszych kontrahentów zaczyna mieć problemy z płatnościami, może być już za późno na objęcie go polisą ubezpieczeniową czy ustaleniem dla niego limitu ochrony. Z drugiej strony, mając takie ubezpieczenie, ubezpieczyciel najpewniej będzie w stanie poinformować nas wcześniej o problemach finansowych kontrahenta.

Dostęp możliwy dla zalogowanych użytkowników serwisu. Jeśli posiadasz aktywną prenumeratę przejdź do LOGOWANIA. Jeśli nie jesteś jeszcze naszym Czytelnikiem wybierz najkorzystniejszy WARIANT PRENUMERATY.

Zaloguj Zamów prenumeratę
Drukuj

Zobacz również

Archiwum